★☆☆☆☆
Byłam na miejscu 3 lata temu (później kilka razy zamawiałam do domu) i było super. Miejsce miało klimat Japonii, muzyka, wystrój, było czysto, z klimatem. Jedzenie mega. Od jakiegoś czasu wyskakują mi reklamy ramenu więc w końcu poszłam.
Przykra sprawa. Lokal przeszedł jakies zmiany na gorsze. Jakieś tanie szmaty z aliexpress, za nimi podświetlona na kiczowaty fiolet (linka led) półka z głownie alkoholami XD i prawie pustymi butlami syropów monini (nie, nie tak jak na zdjęciu, które się tutaj wyświetla)
Drewniany blat tak brudny, że kleił się do niego kieliszek od wina. Pudełko na sztućce postawione właśnie na tym stole, gdzie gdyby był ruch (bo chyba nie ma) to jedzacy, rozmawiający klienci robiliby to nad nimi (higiena 😖😖😖). Nic nie zostało z minimalistycznego japońskiego klimatu. Podczas jedzenia możesz obserwować jakieś folie bąbelkowe, cenówki w dziwnej walucie (złt). Jakby ktoś uskuteczniał zbieractwo 😆
Jakieś suszone róże, książki z cyrylicą (japońska restauracja), oblepione menu rzucone byle jak, a w głośnikach głównie leciała Nirvana - jak rozumiem grunge to ulubiony gatunek pracowników. Do tego obsługa, która sprawia wrażenie, że pracuje jak za karę no i w ogóle chyba jest jakiś problem, że ktoś jednak przyszedł i nie da się pogadać. Grzybek na oknach. Grube warstwy tłustego brudu z kurzem na lampach, w ogóle na powierzchniach tam gdzie siedzieliśmy 🧐
Co się stało z tym miejscem serio pytam? Czy właściciel po 3 latach się odciął i już ma to gdzieś? Wino podali ciepłe, nie było go nawet w menu. Przy rachunku chcieliśmy zobaczyć paragon, no bo nie wiedzieliśmy ile kosztowało, to kelnerka robiła dziwne miny, odwróciła się do kolegi i coś zaczęła mówić - ten ją szturchnął, że przecież to widać 😆
Jedzenie tragedia. Ten ramen przynajmniej. Mięso jakieś rozgotowane, gumowe tak że trzeba dluuuugo żuć. Wyglądało tak jak smakowało w sumie. 👏 Guma bez smaku. Trzy plastry bambusa, ale nie w zalewie - z wody. Smakujące jak woda 👏 posklejany makaron 👏 bulion wyglądający jak na zdjęciach też bez wyraźnego smaku. Duuuuuzo kiełków bez smaku, nie wiem po co tyle tego tam wrzucono skoro reszta też nie miała smaku 😆
Jedyny smak jaki był nadany tej zupce to bardzo dużo dymki 😆 ktora się później super odbijało hah no i jajko zimne jak lód i słodkie. To tyle za prawdziwy japoński ramen onomichi za 45 zł. Ja nie zjadłam, bo to była męka. Zapach oleju niesamowity i oboje przeszliśmy nim tak, że w domu trzeba było wrzucić ubrania od razu do pralki.
Serio co się stało z tym miejscem…
Zastanawiające że mniej więcej od ponad roku sa komentarze i to nie mało odnośnie niższej jakości potraw (dużo ludzi wspomina te chore ilości szczypioru, który jest jedynym smakiem “Dania”), odnośnie tego klejącego brudnego obleśnego stolika - i właściciel ma to ewidentnie gdzieś, skoro problem nie jest rozwiązany. Ciekawe. 👀