Mieszkańcy Jeżyc od miesięcy alarmują: krótki łącznik pieszy pomiędzy przedszkolem a szkołą, w rejonie ul. Janickiego, z bezpiecznej drogi dla dzieci zamienił się w dziki parking. Samochody ekip budowlanych zastawiają cały chodnik, a po zmroku panuje tam zupełna ciemność.
Sprawa jest o tyle alarmująca, że to miejsce codziennie pokonują najmłodsi.
To nie jest drobiazg ani lokalna fanaberia. To elementarna kwestia bezpieczeństwa na drodze do szkoły i przedszkola.
Co się dzieje na łączniku przy ul. Janickiego?
Portal szamarzewskiego.pl postanowił sprawdzić, kto faktycznie odpowiada za ten teren i dlaczego od miesięcy nic się tam nie zmienia.
Miasto: teren dzierżawiony ZKZL
Urząd Miasta Poznania poinformował nas, że działka nr 306401_1.0021.AR_09.12/11, na której znajduje się problematyczny chodnik, lata temu została wydzierżawiona spółce miejskiej ZKZL.
Wraz z odpowiedzią otrzymaliśmy skan umowy dzierżawy. Z zapisów dokumentu jasno wynika, że to ZKZL jest zobowiązany do utrzymywania terenu w stanie zdatnym do użytku, do dbania o porządek, bezpieczeństwo oraz bieżące remonty i konserwację.
Czy chodnik zastawiony samochodami, bez oświetlenia, spełnia te warunki?
Mocno wątpliwe.
Pismo do ZKZL i brak odpowiedzi
Na początku listopada wystosowaliśmy do ZKZL pismo. Wskazaliśmy w nim na brak oświetlenia, na nielegalne parkowanie i powołaliśmy się na konkretne paragrafy umowy dzierżawy.
- zaproponowaliśmy proste rozwiązania: słupki, bramkę lub inne zabezpieczenie, które uniemożliwi wjazd aut na chodnik,
- zapytaliśmy też, czy spółka planuje montaż oświetlenia wzdłuż chodnika.
Do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.
Dyrektor Przedszkola nr 96 też apelowała — bez skutku
Co więcej, problem nie jest nowy ani nieznany. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, dyrektor Przedszkola nr 96 wielokrotnie apelowała do różnych instytucji miejskich o pomoc w tej sprawie. Niestety bez skutku.
Codzienność: auta, błoto i ciemność
Tymczasem codzienność wygląda tak samo: samochody stoją wzdłuż ciągu pieszego, dzieci przeciskają się między maskami aut po błocie, a po zmroku rodzice świecą latarkami w telefonach.
Stan faktyczny
Chodnik bywa zastawiony, a brak oświetlenia pogarsza widoczność w kluczowych godzinach.
Reakcja instytucji
Miasto twierdzi, że to nie ich odpowiedzialność. Spółka miejska ZKZL milczy. A dzieci dalej chodzą w ciemnościach przeciskając się pomiędzy samochodami.
